URSA Mini 4k

Kto zrozumie filozofię firmy Blackmagic Design, ten z pewnością ma coś wspólnego z czarną magią, szczególnie jeżeli chodzi o wprowadzanie na rynek nowych kamer. Po wielu miesiącach oczekiwania wreszcie jest – Blackmagic Design Ursa Mini 4K. Jako użytkownik BMD Production Camera 4K nie spodziewałem się po nowej kamerze Blackmagica czegoś specjalnego. Znam sensor, menu jest łatwe i „niezbyt przeładowane” funkcjami, to taka BMPC 4K w innej obudowie, pomyślałem na początku.

Jak bardzo się myliłem okazało się w chwili, gdy wziąłem ją do ręki. Jest dużo mniejsza od Ursy, ale nie jest zbyt mała. Jest cięższa od BMPC 4K, ale dużo lżejsza od Ursy. To co mnie urzekło na wstępnie to jej obudowa. Wygląda jak kamera, leży na ramieniu jak kamera – to jest kamera, a nie pudełko na sensor!

 

OSPRZĘT

Klasycznie zaczynam od osprzętu. To co widzimy na zdjęciu, to pełne oprzyrządowanie do Ursy Mini – uchwyt do akumulatorów typu v-lock (Sony), zestaw naramienny i wizjer. Osobiście uważam, że sprzedawanie kamery bez uchwytu do baterii może być zrozumiałe jedynie w Hoghwarcie, ale to przecież Blackmagic, nieprawdaż? Żarty na bok – uważam, że zamawiając Ursę Mini, należy od razu zaopatrzyć się w uchwyt do baterii (to oczywiste) i zestaw naramienny kropka. Zestaw naramienny składa się z górnego uchwytu (rączki), bazy dolnej i przedłużki gripa z rozetką.

 

Grip jest bardzo ergonomiczny i świetnie leży w ręce, po zainstalowaniu go na przedłużce (trochę w stylu Sony FS7) mamy pewny, mocny punkt podparcia kamery na ramieniu. Grip umożliwia nam sterowanie trzema funkcjami kamery za pośrednictwem protokołu LANC – start/stop, przesłona i ostrość. Start/stop to wiadomo, co do pozostałych funkcji – przetestowałem ich działanie z kilkoma obiektywami. Sigma Art 18-35 mm f/1.8 (mój podstawowy słoik do Ursy Mini) – ostrzenie trwa wieczność lepiej zrobić to ręcznie, przesłona dość precyzyjnie. Sigma Art 50 mm f/1.4 – ostrzenie działa szybciej, ale poniżej f/2.8 jest dość przypadkowe, przesłona bez zarzutu. Canon EF 24-70 f/2.8 – ostrzenie w normie, przesłona bez zarzutu. Samyang 85 mm T1.5 – nic nie działa, ale to zrozumiałe w manualnym obiektywie 😉

Zestaw naramienny ma konstrukcję umożliwiającą używanie łyżwy statywowej typu Sony VCT-U14, dzięki czemu kamera ma bardzo stabilne mocowanie na statywie, a zarazem można ją bardzo szybko zdjąć. Dodatkową cechą, która mnie osobiście bardzo przypadła do gustu jest to, że ma on od razu wbudowane otwory z fixami do rurek 15 mm. Wkładamy rurki i voila – kompendium, follow focus i inne akcesoria 15 mm dostępne z marszu. Bardzo wygodna opcja – koniec z luzującą się klatką, koniecznością dorabiania dystansów do kompendium i wszystkim tym, co najbardziej utrudniało pracę z BMPC 4K.

 

WIZJER

Uważam, że warto kupić wizjer. Nie jest on jakoś szczególnie tani, ale naprawdę jest wart swojej ceny.

ursa-mini-4k-wizjer

To co mnie najbardziej w wizjerze urzekło to bogactwo jego funkcji. Nie ma chyba innego tak wyposażonego wizjera, a na pewno nie za tę cenę. Jest jasny, ostry i wyraźny – znakomicie pomaga w ostrzeniu. Ma dość dokładny peaking, dzięki czemu znakomicie sprawdza się przy pracy „z łapy. Dodatkowo umożliwia regulację dioptrii przy pomocy wykresu ostrości, więc nawet ślepy operator dostosuje go do swoich potrzeb. Mamy możliwość przełączania kolor/mono, zebrę, 2x zoom, podgląd siatki, poziomu dźwięku i ekspozycji i co najważniejsze false color – dynamiczne wspomaganie ekspozycji przy użyciu kolorów – genialna opcja. Dodatkowo mamy możliwość podglądu obrazu w zakresie barw wideo (rec.709) podczas pracy w zakresie logarytmicznym (film) – to kolejne znakomite ułatwienie dla operatorów. Generalnie wizjer zasługuje na 5/5 gwiazdek.

KAMERA

I tak dotarliśmy do kamery – Ursa Mini 4K – kamera filmowa z przetwornikiem formatu super 35 mm i globalną migawką. Można powiedzieć, że to nic nowego, że znamy ten przetwornik z BMPC 4K i że jest on do kitu. Nic bardziej mylnego. Po wielu problemach związanych z technologią sensora użytego w BMPC 4K inżynierowie Blackmagica udali się po pomoc do szamanów i coś tam wymodlili.

Ja osobiście jestem zadowolony z mojej BMPC 4K, bo nigdy nie miałem z nią problemów. Jakieś szumy czołowe, migotanie? Nic z tych rzeczy. Mnie najbardziej przeszkadzał efekt „czarnego słońca”. Zmuszał do bardzo precyzyjnego komponowania kadru tak, aby uniknąć wszelkich jasnych źródeł światła – masakra, szczególnie na koncercie. Gdy wziąłem do ręki Ursę Mini 4K najpierw wycelowałem ją prosto w słońce… i co? Nic, żadnych problemów, dzięki czarnej magii „czarne słońce” zniknęło bezpowrotnie (mam nadzieję).

 

Tak pozytywnie mnie ten fakt nastroił, że postanowiłem zabrać Ursę Mini na plan komercyjnej produkcji bez wcześniejszych testów (oczywiście na wszelki wypadek mieliśmy ze sobą kamerę zapasową). Pierwsza oczywistość, która rzuca się w oczy to fakt, że Ursa Mini jest naprawdę mini. Do pracy „z łapy” jest wręcz stworzona. Z obiektywem Sigma Art. 18-35 mm f/1.8, zestawem naramiennym, wizjerem i akumulatorem 130Wh waży trochę poniżej 6 kg.

Jednocześnie ma wszystkie te funkcje, które charakteryzują poważną kamerę produkcyjną – wbudowany odchylany  5 calowy monitor dotykowy, stereofoniczny mikrofon, gniazda XLR dla zbalansowanego sygnału audio i złącza SDI. Monitor dotykowy oprócz podglądu służy też do obsługi menu. Menu zostało ujednolicone we wszystkich kamerach BMD, więc użytkownicy Ursy Mini znajdą tu ten sam doskonale znany, łatwy w obsłudze interfejs.

Kamera umożliwia nagranie sygnału raw o maksymalnej rozdzielczości 4000×2160 pikseli w klatkażu do 60 klatek na sekundę. To naprawdę imponujący wynik, jak na kamerę kosztującą 16000 zł! W tym przypadku stosunek jakości do ceny jest naprawdę imponujący.

Dysponujemy też trybami UHD (3840×2160) kodowanymi do ProRes, co daje nam możliwość wyboru w sytuacjach, w których zależy nam na szybkiej edycji materiału. Dodatkową opcją jest tryb pracy wycinku sensora w rozdzielczości HD (1920×1080) z klatkażem 120 klatek na sekundę umożliwiającym płynne zwolnienia.

 

Kamera zapisuje na kartach CFast 2.0. Dysponujemy dwoma slotami na karty i możemy je zmieniać na gorąco, co umożliwia ciągłe rejestrowanie materiału. Karty nie są jakoś szczególnie tanie, ale wraz z pojawianiem się na rynku kolejnych kamer korzystających z tego nośnika, ceny będą maleć.

 

Kamera ma wbudowane dwa gniazda XLR dla zbalansowanego audio. Regulacja poziomu sygnału odbywa się za pomocą potencjometrów fizycznych znajdujących się pod odchylanym monitorem. W tym samym miejscu znajdują się też przyciski obsługi podstawowych funkcji kamery oraz włącznik główny. O ile większość przycisków jest umieszczona również na zewnętrznej pokrywie monitora, o tyle włącznik jest wyłącznie pod nim – ale czemu się dziwić to przecież Blackmagic.

Audio w Ursie Mini jest średniej jakości, ale zasadniczo lepsze niż w BMPC 4K. Widać producent wziął sobie do serca uwagi użytkowników i zaimplementował lepszej klasy przedwzmacniacz. Dodatkowym plusem jest zasilanie fantom +48V dla mikrofonów kierunkowych. Niezłej jakości jest wbudowany stereofoniczny mikrofon znajdujący się z przodu kamery nad gniazdem obiektywu. Generalnie jednak do mikrofonów kierunkowych zalecam stosować zewnętrzny wzmacniacz mikrofonowy (np. Saramonic BMCC-A01). Jest to tanie, a zarazem dobre jakościowo rozwiązanie.

 

Kamera ma kilka opcji zasilania. Gniazdo XLR 4pin umożliwiające podpięcie standardowego zasilacza oraz uchwyt do akumulatorów – w moim przypadku typu v-mount. Może być zasilana napięciem od 12 do 30V, co bardzo ułatwia dobranie odpowiedniego zasilacza.

Dla każdego operatora kluczowym pytaniem jest na ile wystarcza akumulator. Ursa Mini ma pobór mocy rzędu 30W (z wizjerem ok 38W), więc klocek 130Wh powinien wystarczyć na ok 3-4 godziny pracy, co oznacza, że 4 naładowane akumulatory wystarczają na cały dzień.   W moim przypadku wiekowy akumulator Switronix Pro-X 130Wh wystarczył na niecałe 3 godziny, co też nie jest złym wynikiem.

 

OBRAZEK

I tak dotarliśmy do najważniejszego akapitu recenzji – jak wygląda obrazek z Ursy Mini 4K. Jak już wspomniałem jest to ten sam sensor co w BMPC 4K z poprawkami, które wyeliminowały jego największe wady – „czarne słońce”, wysoki poziom szumów własnych i temperaturę pracy.

Pozostałe cechy się nie zmieniły – dalej dysponujemy 12 przesłonami dynamiki i globalną migawką. Na forach wciąż pojawiają się pytania o szum czołowy matrycy (FPN), część użytkowników narzeka, że jest on bardzo mocny i że degraduje obrazek. Sorry nie zauważyłem, może po prostu mam szczęście trafiać na egzemplarze wolne od tej przypadłości (to dotyczy też mojej BMPC 4K).

Inną często pojawiającą się opinią jest to, że kamera nie radzi sobie w warunkach małej ilości światła. Heloł… Ursa Mini 4K to kamera filmowa i tak powinna być traktowana. Komponowanie obrazu filmowego jest związane z umiejętnością takiego zaświecenia sceny, aby była ona należycie wyeksponowana – chyba każdy operator zgodzi się z tą opinią. Ursa Mini 4K zdecydowanie nie nadaje się do zdjęć w nocy, ale jak będę potrzebował noktowizor to kupię sobie A7S, na razie nie potrzebuję.

 

ursa-mini-4k-sklep2

 

Dla przykładu światło zastane w tej scenie daje możliwość niewielkiego zamknięcia obiektywu, a jak wiadomo w markecie nie jest na ogół przesadnie jasno.

 

Reasumując: do moich celów i moich produkcji Ursa Mini 4K jest kamerą wymarzoną. Nie forsuję jej powyżej 400ISO, stosuję zasadę ekspozycji po prawej stronie i w postprodukcji uginam mocniej kolano, co daje głębsze i czystsze czernie. Nie mam w związku z tym żadnych problemów z szumami, efpeenami i innym badziewiem. Poniżej jest link do krótkiego filmu testowego, w którym wykorzystałem kilka ujęć z bieżącej produkcji komercyjnej, do której użyłem Ursy Mini 4K. Warto dodać, że w trakcie zdjęć korzystałem z dość ograniczonego zasobu światła (trzy panele LED), mimo tego kamera bez problemu dała sobie radę. Zresztą oceńcie sami:

Podsumowanie

 

ZALETY:

  • ergonomia
  • niewielka masa
  • sensor formatu super 35 z globalną migawką
  • nagrywanie 4K do 60 klatek na sekundę w rawach i ProRes
  • HD 120 klatek na sekundę do zwolnień
  • komplet profesjonalnych złączy audio i SDI
  • dobrej jakości odchylany monitor 5”
  • akcesoria – wizjer OLED i zestaw naramienny

WADY:

Prawdę mówiąc przy cenie 16 000 złotych nie należy w ogóle mówić o wadach. Normalnie za te pieniądze trudno kupić nawet porządną kamerę z segmentu półprofesjonalnego. To czego mnie najbardziej brakuje w tej kamerze, to wewnętrzny filtr ND, ale czy można to nazwać wadą? Drażnią mnie: usytuowanie gniazd XLR (na szczycie z tyłu obudowy) i ich kiepska jakość (wtyki blokują się w gnieździe), brak możliwości użycia dwóch kart CFast w trybie proxy (na jednej nagrywamy raw 4K, na drugiej HD proxy w ProRes), brak włącznika głównego na obudowie (to dziwne zaiste) oraz niska czułość matrycy.